Depozycjonowanie


depozycjonowanieDepozycjonowanie jest procesem odwrotnym do pozycjonowania, a więc mającym na celu spadek danej witryny w wynikach wyszukiwania na konkretne frazy kluczowe. Osoby zmierzające do takiego efektu oczywiście nie chcą zaszkodzić własnym stronom internetowym, ale witrynom konkurencji. To kontrowersyjne zagadnienie, któremu jednak warto się przyjrzeć.

Należy zacząć od tego, że samo pozycjonowanie jest procesem sztucznym, z którym Google stara się walczyć tworząc coraz bardziej złożone algorytmy. Zaczęły powstawać więc pomysły, by dla własnej korzyści próbować negatywnie wpłynąć na strony internetowe konkurencji. Chodzi generalnie o podjęcie takich działań, by atakowane strony wpadły w filtry i bany. Depozycjoner próbuje bowiem wysyłać do wyszukiwarki informacje, że dana witryna jest nienaturalnie pozycjonowana.

Sprawa jest co najmniej delikatna nie tyle z powodów technicznych, co etycznych, wizerunkowych, a potencjalnie także prawnych. Walka na pozycje w wyszukiwarkach toczy się w świecie wirtualnym. Warto jednak przytoczyć tu pewne porównanie do świata rzeczywistego: czym jest bowiem niszczenie bilbordów konkurencyjnych firm, wybijanie sklepowych witryn, pisanie obelg na ścianach czy choćby… wysypywanie zboża na tory? To nic innego jak wandalizm, niszczenie cudzego mienia i dobrego imienia, brak szacunku dla czyjejś pracy, działania bez wątpienia nieetyczne i bezprawne, ale także łatwiejsze do wytropienia i ukarania.

Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że potencjalni sprawcy „internetowego wandalizmu” mogą czuć się absolutnie bezpieczni. Komputery i adresy IP można namierzać, a w przypadku sprawy karnej dostawcy usług internetowych i hostingu byliby wręcz zobowiązani do udostępnienia niezbędnych dowodów. Zresztą najprawdopodobniej nie mieliby żadnego powodu, by chronić kogoś, przeciwko komu wysunięto jakieś zarzuty i samemu narażać się na nieprzyjemności.

Zapewne gdyby wyszło na jaw, że jakaś uznana firma pozycjonująca trudni się też depozycjonowaniem, to ucierpiałby jej wizerunek. Mógłby to więc być strzał w stopę. To samo dotyczy samych firm, które przy pomocy szemranych technik chcą zniszczyć pozycję konkurencji w Google. W ten sposób można zepsuć sobie renomę i zniechęcić klientów. Jeżeli zaś ktoś posiada stronę, która już jest na szczycie wyników wyszukiwania, ale dodatkowo próbuje zdepozycjonować konkurencję, to takie działanie nie miałoby zbytnio sensu. Przecież nawet gdyby się udało, to jakieś inne konkurencyjne strony siłą rzeczy wskoczą na wolne pozycje.

Proceder depozycjonowania dotyczy w przeważającej mierze właścicieli małych firm. Tak więc wszystkim mającym wątpliwości warto zasugerować, by zamiast niepotrzebnie narażać się na kary, procesy sądowe i uszczerbek na wizerunku, po prostu poświęcić ten czas, energię i pieniądze w bardziej przyzwoitą promocję własnej strony.

Depozycjonowanie